czwartek, 17 maja 2012

Małe porównania...

Jednym z punktów przewodnika jest: odwiedzenie i posiedzenie w klimatycznych Warszawskich kawiarniach. Jako, że w ostatnim czasie klimat sprzyjał ich odwiedzaniu, postanowiłam umieścić je w jednym poście na zasadzie porównania. A zatem w szranki stają: Vincent na Nowym Świecie, Cafe Kafka na Powiślu i zobaczona po drodze do domu Cafe Chełmska.

Zacznę od Vinceta... Tak jest wypiek świeżego pieczywa na miejscu, tak jest przecudowny zapach zaraz po wejściu i tak widząc wystawione smakołyki od razu ma się ochotę na wszystko po kolei. Minusem jest dla mnie kawa, której rozmiar zmniejsza się wraz z długością funkcjonowania tej kawiarni. Boję się, że nie długo i latte dostanę w filiżance do espresso. Jeśli jednak chodzi o rogaliki i inne smakołyki jak najbardziej są warte grzechu;) Zatem jeśli chcemy na chwilkę uruchomić swoje zmysły zapachu, smaku i wyobraźni czemu nie... Powiedzenie, że chcemy napić się tutaj małej czarnej jest jak najbardziej na miejscu;)

Źródło zdjęcia

Teraz na paletę weźmiemy Cafe Kafka... Cóż muszę przyznać, że mam słabość do tego miejsca. Dlaczego? Po pierwsze mają świetne jedzenie, kawy, shake i wyśmienite ciasta. Jest oranżada, która chcemy, czy nie cofa nas w czasy naszego dzieciństwa. W lato można posiedzieć na kocach, tudzież leżakach, jest badminton, gry planszowe. Na dobrą sprawę można spędzić tam całe popołudnie...


Źródło zdjęcia



No i pozostała nam jeszcze Cafe Chełmska. Niestety nie można powiedzieć, że jej położenie jest w atrakcyjnym miejscu, bo stoliki na zewnątrz są tu przy parkingu. Myślę, że stworzona jest głównie z myślą o ludziach z tutejszych biur i filmówki. Jeśli jednak przejazdem znajdziemy się w tych okolicach można śmiało wdepnąć na dobrą kawę ciepłą, bądź mrożoną. Może ta kawiarnia nie konkuruje z kawiarniami na starówce, czy Nowym Świecie, ale dla okolicznych mieszkańców na pewno jest miłym urozmaiceniem.

Tak po cichu myślę sobie, że dobry klimat w kawiarni jakoś ułatwia rozmowę. Człowiek jest stworzeniem mimo wszystko estetycznym, lubi korzystać ze swoich zmysłów. Wybiera rzeczy miłe dla słuchu, wzroku, węchu. Ale i tak w kawiarni najważniejsze jest to, z kim do niej pójdziemy.Dobre wspomnienia z różnych miejsc nie wynikają do końca z samego miejsca, ale  towarzyszy naszej podróży. Wspominam wspólne zaspokojenie głodu po wielogodzinnym spacerze i wielkie zdziwienie wielkością filiżanek w Vincencie; wspominam śmiech i rozmowy o życiu z Cafe Chełmska; wspominam bieganie z kocykiem i udawanie ćmy na leżaku w Cafe Kafka... To ludzie nadają kolor i kształt naszym wspomnieniom. Coś staje się dla nas niezapomnianym miejscem, bo byli z nami ludzie... Tak sobie pomyślałam, że gdyby nie oni, to opisywanie tego wszystkiego w ogóle nie miałoby sensu...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz