poniedziałek, 20 lutego 2012

Cudowność chwili..


















Gdybym miała podsumować nasz wyjazd jednym, krótkim stwierdzeniem powiedziałabym- niesamowity czas. Czas pełen radości, miłości, rodzenia się nowych marzeń i pomysłów. Czas beztroski i zapomnienia o codzienności, a jednocześnie czas wspólnego wzrastania w Bogu. Wiedeń jest miejscem magicznym, o ile damy mu czas, aby się nam zaprezentował. Prawie każdy budynek to dzieło sztuki, swoista starówka. Śniadania w stuletniej kawiarni- świeże bułki, wędliny, sery, aromatyczna kawa. Jak można nie być wdzięcznym Bogu za możliwość doświadczenia czegoś takiego. Słońce w mroźny dzień i przeświadczenie o tym, że tak wiele czasu zmarnowałam na utyskiwania, narzekania.. a przecież tak wiele mam..

niedziela, 12 lutego 2012

Gorące przyjęcie...

Start godzina 6:45 Warszawskie metro Wilanowska. Ulice są puste, co ciekawe tuż przy pętli z baru dobiegają nas dźwięki głośnej muzyki. Zastanawiam się czy ludzie tam dopiero kończą zabawę, czy też może co gorsza już ją zaczynają..
Jedziemy- jest naprawdę szybko, tanio i komfortowo, nielicząc faktu, że spośród ponad 50 siedzeń, to właśnie chłopak obok nas nie wytrzumuje pędu jazdy i "wylewa wszelkie swoje żale" do torebki foliowej. Nie ma to jak dobrze rozpocząć cudowny wyjazd. Potem idzie już gładko Częstochowa, Katowice. Tuż przed granicą zaskakuje mnie pomysłowość Polaków do zarabiania pieniędzy, a właściwie do zdzierania pieniędzy. Do toalety ustawione są specjalne bramki, podobne do tych, przez które przepuszczani są kibice na mecz. Kołowrotek jednak nie przekręci się dopóki nie wrzucisz 1zł. Koniec wchodzenia parami! Koniec z darmową toaletą! Już nikt się nie przeciśnie!
Jedziemy dalej, za nami zostają Czechy, na Słowacji zachwyca mnie mały, drewniany barek, w którym nie ma prawie nic sensownego do zjedzenia, czy picia, ale jest WiFi- tzw. rozwojowa inwestycja.
Na komórkę przychodzi sms: moja sieć wita mnie w Austrii. W końcu upragniony Wiedeń i to nawet pół godziny przed czasem. Dzięki Bogu po drodze mijaliśmy nasz hotel, bo Łukasz zapomniał zapisać sobie adres.
Nasz hotel nazwałabym: hotelem przełamań i gorących powitań. W pokoju jest chyba z 40 stopni, co sprawia, że czuję się prawie jak na Krecie. Przełamaniem jest prysznic, który od pooju oddziela... szyba. Schodzimy do hotelowej "piekarni" na kawę i cistko... Wspaniały wieczór, z najlepszym facetem, pełen śmiechu i normalności. Dziś mogę dziękować Bogu za obfitość Jego łaski, bo dostałam więcej niż mogłam chcieć...


sobota, 11 lutego 2012

Szykując się do podróży...

Miejsce: Wiedeń
Czas: 4 dni, choć tak naprawdę tylko dwa pełne
Cel: Oderwać się od codzienności Warszawy. Dać porwać się nowemu miastu. Zjeść śniadanie w jednej z kafejek wiedeńskich. Pójść na łyżwy do Rathausparku. Zjeść austriacką golonkę. Spędzić niesamowite, spontaniczne walentynki z moim mężem. Robić, robić robić i jeszcze raz robić zdjęcia. Śmiać się i smakować chwilę.




sobota, 4 lutego 2012

A na brackiej w Krakowie...












Wspomnienie przyjacielskiej wyprawy. Znamy się od liceum, nasze relacje wiele przeszły, zarówno burz, jak i cudownych wschodów słońca. Jedno jest pewne- bardzo często nie doceniam ludzi, których mam wokół siebie. Każda osoba zostawia w naszym życiu ślad, tak jak i my w życiu innych. Ktoś kiedyś powiedział: "Idź tak, aby inni po twoich śladach mogli dojść do Boga". Dziś wysuwam jeszcze dalszą myśl- kochaj tak, by inni po tej miłości mogli dojść do Boga.

czwartek, 2 lutego 2012

Wspomnienie polskiej wsi...








To była ciekawa podróż... Łękinia- chrześcijański punkt pomocy dla osób uzależnionych. Widziałam ludzi starszych, młodszych, zniszczonych, ale i takich, po których zniszczenia jeszcze widać nie było. Widziałam ojców, mężów, żony, matki, córki, synów, którzy gdzieś na swojej drodze się potknęli, którzy nie wiedzieli jak żyć. Bez Boga jesteśmy naprawdę jak owce bez pasterza. Można mówić, że się w Boga nie wierzy, ale skoro Boga nie ma, to czemu ludzie nie mogą odnaleźć sensu swojego życia? Czemu tylu ludzi jest załamanych, zdesperowanych, bez nadziei? Czemu rozpadają się rodziny, niszczą przyjaźnie? Bo nie znajdziemy sensu życia, jego rozwiązania w oderwaniu od tego, który nas stworzył.


"Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość,i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą."  Ef.3,14-19

Kryniczna zima...











Ciekawe jest to, że zima poza miastem jest czymś wyczekiwanym, ale zima w mieście, to mogłaby już się skończyć. Mróz kiedy idę do pracy jest nieprzyjemny, ale mróz na wycieczce w górach dodaje uroku... Prawda jest taka, że wszystko zależy od tego jak na tę zimę spojrzymy. Każdy dzień ma w sobie swój urok, każdy dzień jest darem od Boga... Trzeba ten dar tylko rozpakować...

"Nagle, pewnego dnia, zmieniło się wszystko. Zeschnięte trawy i zioła zrobiły się zupełnie białe. Każda baldaszkowa roślina była tak piękna, że spojrzenia od niej nie można było oderwać, z samych gwiazd złożona. Na polnych źródełkach, cieniutkim lodem przykrytych, leżały kocie łapki. Z brzóz zwisały leciusieńkie długie girlandy, a wierzby stanęły w szronie jak olbrzymie kryształowe bukiety. Łodygi róż okryły się niezliczonymi jakby szklanymi kolcami. Zdawało się, że wszystkie drzewa i trawy zakwitły najczystszym białym kwieciem, osypanym brylantami. "

Antonina Zachara- Wnękowa